Działanie dezodorantu Alterra w sprayu.

Dawno niczego nie testowałam po moich złych przeżyciach z mydłem do włosów. Tym razem zabrałam się za test dezodorantów Alterry  zarówno damskiego  jak i męskiego.

Dlaczego Alterra?

Po pierwsze dlatego, że jest wegańska. To jest mój priorytet podczas wyboru produktu.

Na szczęście dezodorant jest łatwo dostępny w Rossmannie i nie za drogi.

Opakowanie może nie jest zero waste w 100% ale na pewno less waste. Buteleczka jest szklana z plastikowym atomizerem i nakrętką. Dozownik można odkręcić i napełnić naczynie własnym produktem. Po zużyciu pierwszego opakowania zrobiłam w nim siostrze ziołową mgiełkę do ciała i włosów. Tylko wyobraźnia nas ogranicza jeśli chodzi o możliwości ponownego wykorzystania.

Kolejna ważna sprawa, produkt Alterry nie zawiera aluminium, który co prawda świetnie blokuje wytwarzanie potu, ale może być niebezpieczny dla zdrowia. O tym czemu należy uważać na ten składnik, najlepiej poszukajcie u wujka Google. Trochę tam krąży wieści o jego szkodliwości. Na ile to prawda ciężko mi powiedzieć, bo to nie moja dziedzina. Wolę nie ryzykować, a jak znajdę profesjonalne informacje to na pewno się nimi podzielę.

Dezodorant Alterry działa inaczej na każdą osobę. U mnie średnio się sprawdził. Jak mam luźny dzień to działa, niestety jak się troszkę poruszam to niestety klapa. Sprawdzałam działanie zarówno damskiego męskiego. Z kolei mój chłopak jest mega zadowolony. Wiecie reklamowe poczucie komfortu i te sprawy.

Dodatkowe plusy tego kosmetyku:

Ten zielony ładniej pachnie.

Atomizer działa przesympatycznie.

Butelka jest przystosowana do spadania i pomimo wielu upadków się nie zbiła.

Z kosmetykami tak chyba jest, że trzeba samemu sprawdzić. W tym wypadku będę poszukiwać innych kosmetyków, a może sama coś spróbuję stworzyć. Może macie jakieś pomysły na etyczny i skuteczny dezodorant? 

 

Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam na facebooka 🙂 -> KLIK