Zero waste czy to ma sens?

Często rozmawiając z Wami, słyszę masę wątpliwości. W sumie to się ani trochę nie dziwię. Życie bez śmieci brzmi jak stan idealny, którego za nic nie idzie osiągnąć. Coś w tym jest ale czy musimy od razu decydować się na skrajności? Wypośrodkować może być trudno, ale na pewno nie ma się czego bać. – Uwaga! Więcej luzu mniej spiny.

 

Tak, zero waste ma sens. Jak to widzę ja:

  1. To my kształtujemy to czym jest zero waste. Czy faktycznie doprowadzi nas do bycia fanatykami, którzy głoszą świętą prawdę “ZERO ŚMIECI” czy podejdziemy to tego z umiarem. Chyba zdecydowanie wolimy to drugie, dlatego choćby nie wiem co nie biorę do siebie tego, że produkuję śmieci. W idei zero waste ważne jest stopniowe zmniejszanie zużytych surowców, aż do stanu minimalnego. Póki co żyję tak niecały rok i widzę ogromne zmiany!
  2. Po drugie nasza postawa idzie w świat. To, że coraz więcej osób stara się wdrożyć, próbuje nie produkować tylu śmieci jest piękne. Świetnym przykładem jest sklep Kubek z przyprawami, w którym pod wpływem tego, że coraz więcej osób przychodziło z własnymi opakowaniami nie tylko wyszedł na przeciw oczekiwaniom, ale dodatkowo właścicielka wprowadziła zniżki dla takich jak my.
  3. Ważna jest sama świadomość. Nawet jeśli nie mamy siły zmieniać naszych nawyków, to mamy z tyłu głowy, że kiedyś warto zacząć próbować zero wasterstwa. Może nam to przypadnie do gustu?
  4. Wybór w sklepie czasami nie jest taki trudny. Chyba lepiej kupić ryż zapakowany tylko w papier niż kupować ryż+4 torebki foliowe + kartonik? Do tego cenowo też się opłaca. To wchodzi w nawyk i z czasem nie wymaga wysiłku.
  5.  Podobno rocznie każdy z nas wyrzuca 280 kg śmieci. Trzeba je kupić, przynieść i wyrzucić <- to jest dopiero bez sensu!

Zgadzacie się ze mną? Może macie inne podejście. Jestem ciekawa waszych opinii.

Jeśli spodobał się wam ten wpis koniecznie polubcie moją stronę na fejsbuniu -> Glassy Kate.

  • Zgadzam się, niektóre nawyki nie wymagają od nas więcej wysiłku i myślenia niż oddawanie moczu do muszli klozetowej zamiast na podłogę, dlatego warto praktykować:) A i czasami wyjść odrobinę ze strefy komfortu i spróbować czegoś nowego.

  • hahah urzekłaś mnie tą “muszlą klozetową” i “podłogą” <3