Słodka jesień

Atmosfera zrobiła się melancholijna. Czasami warto w taki dzień zaszyć się pod koc. Nie raz najlepiej tak zrobić i zwalić wszystko na tę biedną pogodę, na którą ciągle ktoś narzeka. Ponure dni często pomagają, bo łatwiej jest mi być w kontakcie ze sobą. Dzięki temu wymyśliłam co mogę dobrego zrobić dla siebie i jak się lepiej zorganizować.

 

Jesienny pikniko – spacer!

Uciekłam z domu.

Jakkolwiek to brzmi jak się ma 25 lat i mieszka na swoim (wynajmowanym)…

Daleko nie poszłam, bo szybko znalazłam moją ulubioną ławkę w parku. Też tak macie, że czasami wam myśli krążą i nie za bardzo chcą przestać? To tak właśnie miałam na tej ławce. Co rusz wymyślałam nowe zajęcie jakby odpoczynek i kontemplacja chwili były czymś nieosiągalnym. Czasami tak mam i najpierw muszę się wyszumieć i zrobić wszystko co możliwe, dopiero wtedy nawiązuje ten mój kontakt ze sobą. Jeśli kiedyś go straciliście to wiecie o co mi chodzi.

 

Plecak zapakowałam odpowiednio do mojej wyprawy:

  • Kocyk
  • Czapka
  • Kubek z herbatą
  • przekąska
  • aparat
  • telefon
  • portfel
  • i jakaś foliówka jakby do sklepu zachciało mi się iść
  • książka
  • notatnik.

 

 

Położyłam kocyk na ławce. Usiadłam wygodnie. Okazało się jednak, że wcale nie. Zdjęłam buty usiadłam w siadzie skrzyżnym. Tak lepiej. Wyjęłam większość rzeczy i dalej było coś nie tak. Zaczęłam czytać ale nie mogłam się skupić. Zabrałam się więc do robienia zdjęć. Na dobre to wyszło bo zaraz potem zaczęło padać. Wypstrykałam co najmniej dużo zdjęć. W końcu jak porobiłam wszystko co możliwe, a deszcz przestał padać zabrałam się do pisania pamiętnika. Trochę mi ulżyło, tak jak zwykle kiedy to robię. Potem znów padało. Owinęłam się kocykiem i myślałam nie o tym co będzie ale o tym kim jestem i co mną kieruje.