Rośliny i nasiona zero waste i za free

Wśród zieleni mogę siedzieć ciągle!!! Choć idzie jesień, to teraz jest odpowiedni czas żeby zgromadzić trochę roślin na wiosnę.  Myślę, że u każdego w domu znajdzie się trochę miejsca na doniczkowe szaleństwo. Ja coś o tym wiem, bo wynajmowałam w różnych dziwnych miejscach. Aktualnie zamieszkuje kawalerkę domku i mogę trochę poszaleć w ogródku i może Was zainspirować?

Kiedyś chciałam robić wszystko od razu, ale z roślinami tak się nie da. Natura uczy pokory i cierpliwości. Dlatego wyciągając wnioski z poprzednich doświadczeń i idąc za swoim instynktem rozpoczęłam prace ogródkowo-doniczkowe teraz. Zawsze we wrześniu budzi się we mnie potrzeba pielęgnacji roślin. Dla wielu osób ten czas wydaje się absurdalny. Nie chcę tutaj rozstrzygać jak jest, ale podzielić się tym co we mnie gra. Jak zdobyć więc nasionka?

Nasiona moża samemu nazbierać. Najlepszą do tego porą jest koniec lata i początek jesieni. Do samodzielnego zbierania zainspirował mnie Łukasz Łuczaj, który promuje łąki kwietne złożone z lokalnej flory. Jeśli ktoś jest bardziej zainteresowany zapraszam na jego stronę KLIK . Dawno tam nie zaglądałam i po wstawieniu tego linku przeczytałam, że na wysiew dzikich roślin najlepsza jest jesień. Czułam to! Taką łąkę można kupić, ale można też samemu przygotować. Jeśli kochacie, tak jak ja, chodzić po polach i łąkach to nic trudnego. Zabierzcie ze sobą słoiczek albo woreczek. Ja się tak wkręciłm w zbiór, że nawet nie wiem co tam mam. Jak wyrośnie to się przekonam. Nasiona oddzielałam też w domu od reszty rośliny i przekładałam do słoiczków.

To samo można zrobić w przypadku kwiatów bardziej ogrodowych. Ja bez problemu idąc przy różnych skwerkach, domkach znajduję trochę nasion na wysiew. Nie trzeba tego wiele. Z kilku wysianych kwiatków, możecie mieć przeogrnomną ich ilość, którą możecie się podzielić z innymi. Może uda nam się ustalić nowy trend w ten sposób? Kto wie… Jeśli przyszłoroczne zbiory się udadzą to na pewno coś dla Was zorganizuje. Mam przygotowane pod wysiew: kosmoski, miesiącznice roczną, malwy, nagietki, słonecznik, koperek i jakieś inne ale nazw jeszcze nie znam.

Nie macie gdzie siać? Ja w sumie też nie do końca mam gdzie, ale za to mam jeszcze trochę czasu, żeby znaleźć miejsce. Głowa na kruku jest, umysł otwarty jest, kreatywność jest. Z tego na pewno wyjdzie coś dobrego. Część posadzę w ogródku właścicielki mieszkania, które wynajmuję. Na te ładne kwiatki mam zgodę, ale wątpię, żeby zrozumiała ideę łąki kwietnej. Dlatego znajdę takie miejsce gdzie moje kochane roślinki nie zostaną skoszone.

Część roślin można po prostu zerwać i zasadzić w swojej doniczce. Najłatwiejsze są do tego są sukulenty. Na pewno ktoś z waszego otoczenia ma za dużo jakiegoś kwiatka i tylko szuka sposobu, żeby się go pozbyć. Ja tak uzyskałam kilka roślinek. Teraz czekam aż z jednego kawałka będę mieć pełną doniczkę.

Jeśli chodzi o zrywnie kawałków roślin to często przy różnych domach, w tym opuszczonych, ulicy itd. można znaleźć ich całą masę. Wystarczy zerwać jedną roślinkę i przesadzić do swojego ogrodu.

Myślę, że jest jeszcze masa miejsc gdzie można się wymieniać sadzonkami, ale osobiście się tym nie intersowałam.

Czas pogadać o doniczkach.

Doniczki to niestety śmieć powszedni. Łatwo je zdobyć. Proponuje przejść się do okolicznych działek, czy poszperć na olx. Na pewno coś znajdziecie. Okej, a co zrobić jeśli my mamy doniczki w nadmiarze?

Jeśli macie doniczki takie plastikowe po sadzonkach to w Gdańsku można je oddać!!! Będą wykorzystane ponownie. Już mówię gdzie. Na Zielonym Rynku na Przymorzu w środy ( może w soboty też ale tego nie wiem) jest stragan z różnymi roślinami. Znajduje się on poza terenem rynku, już prawie na ul. Krzywoustego. Stanowisko jest dosyć spore powinniście znaleźć. Sprzedawcy ucieszą się z każdej ilości doniczek.

  • Paulina Jaworska

    Hej. Doniczki faktycznie można oddać i to nie tylko tam. Na ryneczku we Wrzeszczu też kiedyś mi się udało. A jak ktoś nie ma doniczek to można jakiekolwiek pudełka po jedzeniu wykorzystać. Po jogurtach, lodach… jeśli sami nie produkujemy – bo na przykład nie jemy nabiału – to na pewno znajdą się u znajomych.