Jak umyć włosy bez szamponu? Pierwsze kroki z metodą NO POO

Czas na zmiany! Już długo zmagam się z przetłuszczającymi włosami u nasady i suchymi na końcach. Nareszcie nalazłam światełko w tunelu! Chociaż jestem na początku wprowadzania metody no poo już widzę efekty. Zmiany widać głównie na długości włosa. Jest bardziej miękki i odżywiony. Skóra głowy wciąż nie unormowała wydzielanego sebum, ale do tego potrzeba więcej niż moich dwóch tygodni.

Metoda mycia włosów bez użycia szamponu, no poo (no shapoo), jest czymś raczej mało znanym w naszym kraju. Chociaż większość z nas nie wyobraża sobie jak można mieć czyste i zadbane włosy bez tego detergentu postaram się udowodnić, że to możliwe.

UWAGA AKTUALIZACJA -> Podsumowanie 🙂

Metoda no poo po przejrzeniu wielu witryn oraz nagrań osób, które w ten sposób myją włosy, okazuje się idealnym rozwiązaniem. Pracuję w biurze, także nie mogę sobie pozwolić na niezadbany wygląd. Włosy są wizytówką, także metodę no poo rozpoczynam zmianą środków myjących, na lżejsze i bardziej naturalne, z których mam nadzieję zrezygnować i dopracować mycie włosów samą wodą z ewentualnym myciem ich co jakiś czas mydłem, bądź sodą.

Jest kilka sposobów mycia włosów bez szamponu.

Zacznę od najprostszej metody mycia czyli samą wodą. Musi być ona ciepła! Inaczej nie zmyjemy zanieczyszczeń tak jak trzeba! Mycie włosów polega wyłącznie na masażu skóry głowy opuszkami palców, pod prysznicem. Proste prawda? Niestety metoda nie nadaje się na początek, jeśli lubimy wyglądać na co dzień świeżo. Po umyciu włosy u nasady są oklapnięte. Nad czołem włosy prezentują się najgorzej, chyba dlatego, że to miejsce myłam największą ilością szamponu. Włosy przy skalpie dzielą się na partie natłuszczonych strąków. Z kolei końcówki ślicznie się falują, są miękkie i wyglądają wdzięcznie.

Sami zobaczcie

 

Mycie samą wodą pozostawiam tylko na okazje, kiedy nie muszę wychodzić z domu. Wiem, że skóra będzie mi za to wdzięczna. Mam nadzieję, że dojdę to takiego etapu, że będzie to mój codzienny rytuał pielęgnacji włosów.

 

 

Osobiście jestem na etapie kiedy myję włosy samą wodą tylko raz w tygodniu, a reszta dni to mycie sodą, dlatego proponuję obejrzeć film youtuberki RawFoodLivin, która myje w ten sposób włosy od 5 lat!

 

Kolejny sposób to mycie mydłem. Sprawdzić powinno się szare mydło, osobiście polecam mydełka ekologiczne i te domowej roboty. Mycie rozpoczyna się od namoczenia włosów na całej długości i masażu skóry głowy opuszkami palców. Następnie rozprowadza się mydło tak żeby się pieniło. Zaczyna się od przodu głowy, umyciu skalpu aż do końcówek. Jeśli jest potrzeba można myć drugi raz. Całość należy spłukać od góry. Zniszczone włosy warto potraktować jeszcze domową odżywką. Należy ją zmyć chłodną wodą. Na koniec spłukać wodą z octem. Tę metodę mam najmniej sprawdzoną. Mydła które do tej pory miałam nie są najlepszej jakości, jak tylko zaopatrzę się w odpowiednie dam wam znać jak mi idzie.

 

 

Aktualnie używam roztworu sody oczyszczonej z wodą. Zanim jednak przystąpię do mycia przestrzegam pewnego rytuału. Bardzo ważne podczas pielęgnacji jest ich czesanie od góry do dołu, tak aby substancje zawarte w sebum zostały rozprowadzone po całej długości włosów. Dlatego szczotkę prowadzę od nasady włosa aż po końcówki. Pomimo iż włosy mam z natury plączące się, to od kiedy stosuję się do tej zasady jest o wiele łatwiej je rozczesać. Po tym zabiegu przystępuję do namoczenia włosów i masażu podobnie jak przy poprzednich metodach. Następnie delikatnie myję włosy roztworem wody z sodą (moje proporcje podałam poniżej). Jeśli będzie za „mocny” do naszych włosów możemy go rozcieńczyć lub nakładać go mniej. Uwaga, soda wysusza, ale też łagodzi podrażnienia. Także jest bezpieczna dla skóry głowy. Spłukujemy roztwór sodowy. Kolejnym krokiem jest nałożenie odżywki, aby wykluczyć suchość włosów. Po myciu sodą łuski są otwarte, dzięki czemu substancje łatwo przenikną do wnętrza włosa. Używam takiej domowej roboty z płatków owsianych i kawy lub żelu z siemienia lnianego.  Wykańczam też konwencjonalne odżywki, ale zdecydowanie wolę te moje.

 

 

Na koniec używam płukanki octowej.Wykonuję ją pod prysznicem, nie mam czasu jej wcześniej przygotowywać.W łazience mam swój pojemnik w którym mieszam wodę z octem. Najpierw zanurzam w kubełku końcówki włosów. Trzymam kilkanaście sekund i dopiero potem spłukuję na całej długości poczynając od nasady. Ocet ma odczyn kwaśny i neutralizuje zasadową sodę czy też mydło. Ponad to zamyka łuski włosa dzięki czemu unikniemy rozdwojonych końcówek, wysuszenia i szorstkości. Płukanka nada blask i odświeży włosy. Jeśli przeszkadza wam zapach octu proponuję dodać do niego kilka kropel ulubionego olejku eterycznego. Generalnie po wyschnięciu, nie czuć żadnego nieprzyjemnego zapachu.

 

 

Podaję przepis do mojej metody:

Roztwór do umycia:

2 łyżki sody oczyszczonej

1,5 szklanki wody

Jestem leniwa dlatego osobiście przygotowuję więcej roztworu wody sodowej i przelewam do litrowego opakowania po szamponie. Mycie włosów jest wtedy o wiele wygodniejsze.

Do płukania:

2 łyżki octu jabłkowego

1 litr zimnej wody

Mam bardzo przetłuszczające się włosy, dlatego na początek zdecydowałam się na tę metodę. Dobrze się sprawdza. Włosy są domyte i nie widać, że myję je tym sposobem. Dzięki codziennemu szczotkowaniu od nasady po końce włosy się coraz lepiej układają i są miększe. Cieszy mnie ten obiecujący początek.

 

Dziękuję za zdjęcia https://www.facebook.com/niezwykleM/