Zimą bez kurtki, czyli odrobina szaleństwa/ Winter without coat , a litte bit of craziness

Jak każdy, ja również czasem mam swoje fanaberie. W tym roku wymyśliłam sobie, że niekoniecznie kurtka jest jedynym ubraniem wierzchnim w zimie. Dlatego dla eksperymentu czasami ubieram troszkę niecodzienny strój. Pomysł powstał przy robieniu porządków w mojej garderobie. W szafie zalegało mi trochę grubych ubrań, które założone razem z kurtką grzały aż nadto. Niektóre z nich były użyte tylko kilka razy. Z tego wszystkiego uzbierałam całkiem wygodną „kompozycję” ubraniową. Składa się z rzeczy kupionych głównie w sacond-handach.

Tutaj chciałam zaznaczyć, że ubieram się tak żeby mi było ciepło. Nie lubię marznąć, a nie jestem z tych odpornych na zimno. Postawiłam na ubiór na cebulkę i jestem zadowolona z efektów. Sprawdza się w temperaturach od -5 do 5 stopni Celcjusza. Aby było mi ciepło zakładam bluzkę na ramiączkach, potem z długim rękawem, dłuższy ciepły sweter, na to bardzo gruby wełniany sweter ( upolowany za 1 zł!) i na to ponczo. Nie zapominam oczywiście o ciepłych dodatkach i butach.

Moje „bezkurtkowie” nadaje się idealnie na spacery w teren, ze względu na oddychające materiały i nieograniczoną swobodę ruchów. Jednak ma swoje minusy, mam na myśli brak kieszeni oraz słabą ochronę nóg przed zimnem.

Everyone has strange ideas, me too. This year I figured out that coat is not the only outerwear we can use during the winter. Thats why I sometimes wear a litte bit not casual outfit. I’ve got an idea when I was straightening up my wardrobe, which was full of thick clothes. It was too hot to wear them and the coat. Some of them were worn only few times. From those I’ve collected verry comfortable clothes „composition”. It mostly contains of clothes I’ve bought in second-hand shops.
I have to point out, that I like to wear warm clothes. I hate freezing and I’m not cold resistant. I’ve decided to wear few layers of clothes and I’m satisfied with my results. It keeps me warm in temperatures between -5 to 5 Celsius degree. I wear sleeveless shirt, next the one with sleeves, long and warm sweater, then very thick sweater (I’ve payed for it 1 zloty!) and at the end – poncho. I also wear warm additions and shoes.

This „nocoat” outwear of mine is perfect for some terrain wandering, because of it’s breathable material and freedom of move. It also has disatvatages, like no pockets and low cold protection level for legs.

Facebook Comments