„Brudna” marchewka/„Dirty” carrot

 

 

Tak właściwie mam na myśli marchewkę oblepioną ziemią. O co mi właściwie z nią chodzi?

Otóż uważam, że brudna marchewka jest najlepszą z gatunku chociaż nie widnieje w żadnym katalogu roślin warzywnych. Jest trochę gatunkiem zagrożonym, bo jedyne miejsca gdzie można pozyskać taką marchewkę to własny ogródek ( jeśli ktoś jest szczęśliwcem, że ma go i ma czas na uprawę) lub lokalne rynki.

Kilka lat temu zaczęłam się zastanawiać jak to jest z tą marchwią. Teoretycznie trzyma się cały rok, ale jakoś dziwnie zaraz po zakupie zaczyna więdnąć i nie wygląda już tak apetycznie. Związane jest to z czasem jaki warzywo spędza poza chłodnią. Ciężko tutaj ustalić jak długi okres marchew jest wystawiona na wysoką temperaturę. Do tego pozbawiona jest warstwy ochronnej którą stanowi ziemia. Wszystkie witaminy aromaty i soki się ulatniają. Puff … Kolejnym minusem jest to, że zanim trafią na półki są trzymane w plastikowych workach. Tradycyjnie marchew przechowuje się przysypaną ziemią w piwnicy. Wiem też, że dopóki nie ma dużych mrozów marchew spokojnie może pozostać w ziemi i być zbierana na bieżące potrzeby. Przeczytałam także, iż korzenie dobrze zbierać w suche i pochmurne dni.

U mnie marchewkę kupujemy na rynku. Czasami udaje się znaleźć niemyte warzywa.

Ich plusy?

Trzymają się one o wiele dłużej w lodówce. Póki co leżą ponad tydzień i mają się dobrze. Marchewka cała w ziemi po wypłukaniu ma piękny kolor i zapach, a po obraniu jeszcze piękniejszy. Najważniejsza jednak cecha to smak. Jest najlepsza! Czuć, że ze względu na lekką zimę była zrywana dzień przed wyjechaniem na rynek. Przechowywana w lodówce nie więdnie, nie gnije i się nie psuje. Różnice od tych „sklepowych” czuć w każdym daniu. Polecam 🙂

Póki co tyle na temat marchwi. Może wiecie coś więcej na temat przechowywania jej w sklepach?

 

 

I mean carrot covered with dirt. What is my point? I think, dirty carrot is the best of its kind, even tho she is not figuring in any vegetable catalog. It’s hard to buy it in shops. For me it’s something like endangered species. Only pleaces where you can find dirty carott is your own garden (if you’re lucky enough to have one and got time to grow it) or local market.

Few years ago I’ve started to wonder about carrot in „normal” shops. Theoretically, it can be stored for almost whole year, but in my fridge it always spoiled rather quickly. It’s connected with time the carrrots spend outside the cold room. It’s hard to establish for how long it was kept in higher temperature. It also lacks „dirt safe zone”. All the vitamins, aromas, juices go out. Puff… Another disadvantage is fact, that before those carrots will get to the shops, they’re kept in plastic bags anyway. Traditionally carott was stored in cellar buried under some ground. Also, I know, that untill the frosts it can be kept in ground and harvested for your current needs. I’ve read that carott should be picked up in cloudy and rainless days.

In my home we buy carrot in local market. Sometimes I find the unwashed ones.

Adventages?

They can be kept in the fridge for long time and stay fresh. For now they’re in there since a week and still looking great. Dirty carott after rinsing smells wonderfull and have beautiful colour, it gets even better after peeling. But the most important is taste. It’s the best! It looks like because of light winter it was harvested day before geting on the market. While kept in the fridge it not withers, rots and spoils. The difference between carrot for market and the one from shop is visible in every dish. I highly recommend it 🙂

For now it’s all about the carrots. Maybe you know something about how is carrot stored in „normal” shops?

Facebook Comments
  • Uwielbiam marchewki. U mnie świetnie sprawdzają się jako przekąska. Temat “brudnej marchewki” bardzo mnie zaintrygował. Rzeczywiście, ostatnio trudno o taki okaz, ale … warto szukać. Na targu obok mojego bloku w soboty przyjeżdża Pani, która przywozi takie okazy ze sobą. Stojąc ostatnio w kolejce przed skarbami z jej ogródka podsłuchałam, że aby pojawić się tuż obok mojego bloku owa Pani wstaje o 4 rano, przebywa kilka kilometrów piechotą do najbliższego autobusu i już po 2 godzinach jest w Warszawie. Duży podziw z mojej strony. Ja wstaje o 7.30 i ona już jest. To się nazywa mieć szczęście, mam możliwość spotkania takiej wyjątkowej Kobiety i zajadam się wyjątkowo smaczną i zdrową marchewką.

    • kasiaww

      Ale masz szczęście! Podziwiam determinację tej Pani, jeśli chodzi o brudną marchewkę to można jeszcze ją znaleźć w sklepach z żywnością ekologiczną. Ja już osobiście nigdy nie wrócę do umytych i zapakowanych w hipermarketach warzyw.